poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 1

Hejka.


                                 Violetta
Dokładnie przed chwilą wylądowaliśmy i w tej chwili kierujemy się do wyjścia.
- Kochanie Jade się pyta jakie chcesz kwiaty na przyjęciu urodzinowym? - zapytał tata, który rozmawiał akurat przez telefon
- Yy.. chyba róże - odpowiedziałam. - Po trochę każdego koloru - dodałam.
- Dobrze - i wrócił do rozmowy. Przed lotniskiem zauważyłam stojącego Ramallo więc do niego podbiegłam i rzuciłam mu się na szyję.
- Ramallo jak ja się stęskniłam - krzyknęłam.
- Ja też Violu. Nawet nie wiesz jak - stwierdził. Kiedy tata do nas doszedł ruszyliśmy do domu. Nie mogłam się doczekać aż zobaczę swój pokój. Kiedy wreszcie weszliśmy do domu podbiegła do mnie Olga i zaczęła mnie ściskać.
- Oj moja kruszynko jak ty wyrosłaś. Tęskniłam za tobą kochanie - krzyczała dusząc mnie.
- Olgita ja też tęskniłam ale już mnie nie duś - poprosiłam a ona mnie puścił ale dalej mnie trzymała na wyciągniecie ramion.
- Ależ ty wyrosłaś teraz wyglądasz zupełnie jak twoja mama - powiedziała a ja się uśmiechnęłam.
- Tato mam prośbę - zaczęłam.
- Tak? - zapytał kiedy Jade przystała go tulić a teraz ona podeszła do mnie.
- Czy na przyjęciu może być choć dwie osoby w moim wieku? - zapytałam patrząc to na tatę to na Jade.
- German zgódź się co ci szkodzi - poprosiła narzeczona taty.
- Zgoda. Dwie rodziny stąd są moimi przyjaciółmi i często robię z nimi interesy więc poproszę żeby przyszli ze swoimi dziećmi - stwierdził a ja rzuciłam mu się na szyję.
- Kocham cię - stwierdziłam po czym pobiegłam na górę się rozpakować. Kiedy już skończyłam Olga zawołała mnie na obiad. - Tato kto będzie na moich urodzinach? - zapytałam
- Natalia Navarro i Maximilliano Ponte raczej ich nie znasz - oznajmił.
- A są mili?
- Tak. Z tego co pamiętam to chyba nawet się przyjaźnią - dodał.
- To super - bąknęłam i zaczęłam jeść obiad przygotowany przez naszą gosposię. Kiedy już zjadłam poszłam na górę, usiadłam na łóżku i zaczęłam pisać w pamiętniku.
" Wreszcie jest w domu. Prawdziwym domu. W Buenos Aires. Tak długo czekałam żeby tu wrócić. Zastanawia mnie tylko jedna rzecz. Albo raczej dwie. Co jest za drzwiami na końcu korytarza i czy moi dawni przyjaciele z dzieciństwa mnie jeszcze pamiętają?! Tak to są najważniejsze pytania. Ale niestety nie znam na nie odpowiedzi. Muszę tam jakoś wejść. Potrzebny mi tylko klucz".

         

                                 Angie
Dowiedziałam się, że moja siostrzenica i mój szwagier przyjechali dzisiaj do miasta. Jak ja bym chciała ją teraz przytulić. Do Germana mam urazę ponieważ wywiózł ją stąd jak tylko Maria zmarła w wypadku. Ale przecież to nie była niczyja wina. To był czysty przypadek. A on za to wszystko obwiniał mojego ojca, który i tak kilka miesięcy później też zmarł. Muszę się zobaczyć z Violettą. teraz albo nigdy. Własnie jestem w drodze do ich domu. Mam nadzieję, że mnie wpuszczą. Kiedy zadzwoniłam otworzyła mi kobieta z różowym fartuchem na sobie.
- Angeles - krzyknęła a ja się uśmiechnęłam.
- Olgita - przytuliła mnie bardzo mocno.
- Jak ty wyrosłaś moja maleńka - powiedziała.
- No już nie taka maleńka - dodałam.
- Ostatnio jak cię widziałam byłaś taka malutka a teraz wyglądasz jak modelka. Jak tam u twojej mamy? - zapytała
- Dobrze. Jest Violetta? - zapytałam niestety nagle z gabinetu wyszedł German.
- Angie? - zapytał nie dowierzając
- To ja i przyszłam zobaczyć się z siostrzenicą - stwierdziłam stanowczo.
- Nie. Nie pozwalam - zabronił.
- Myślisz, że mnie to obchodzi? Wiesz ile lat jej nie widziałam chcę ją zobaczyć tu i teraz - nie obchodziło mnie to, że mi zabrania.
- Panie Germanie proszę jej pozwolić. Nie może pan ciągle kłamać i to przed własną córką - poparła mnie Olga.
- Zgoda. Jest u siebie - szybko pobiegłam na górę do pokoju mojej siostrzenicy i tam zapukałam.
- Proszę - usłyszałam więc weszłam. Zobaczyłam piękną dziewczynę siedzącą na łóżku z fioletowym pamiętnikiem w ręce. Wygląda zupełnie jak Maria. - Kim pani jest? - zapytała a ja usiadłam na łóżku na przeciwko niej.
- Mam na imię Angeles i jestem siostrą twojej mamy - odparłam.
- Ja mam ciocię? - zapytałam a ja pokiwałam głową. Viola od razu się na mnie rzuciła. - Ja mam ciocię - krzyknęła szczęśliwa.
- Ale ty wyrosłaś kochanie. Tak dawno cię nie widziałam. Wtedy miałaś za trzy lub cztery lata a teraz jesteś już prawie dorosła - stwierdziłam.
- Co z tego jak tato nadal traktuje mnie jak dziecko - oznajmiła smutno.
- Wiesz kiedy tu weszłam i cię zobaczyłam od razu przypomniała mi się twoja mama. Wyglądasz zupełnie jak ona. Te same oczy, usta, włosy, wszystko. Nawet masz pamiętnik twoja mama miała podobny - dodałam.
- Czuję, że się dogadamy - odparła z uśmiechem a ja ją przytuliłam.
- Zaśpiewaj mi coś - poprosiłam.
- Tata mi nie pozwala.
- Zaśpiewaj. A ja sobie z nim pogadam bo mam tego serdecznie dosyć - powiedziałam.
- Ahora sabes que
Yo no entiendo lo que pasa
Sin embargo se
Nunca hay tiempo, para nada

Pienso que no me doy cuenta
Y le doy mil y una vueltas
Mis dudas, me casaron
Ya no esperare
- Ale ty masz piękny głos. Zupełnie jak twoja mama. Wiesz ja uczę w szkole muzycznej Studio 21 jeśli chcesz to akurat są zapisy na egzaminy i możesz się zapisać.
- Ale tato mi na to nigdy nie pozwoli.
- Oj pozwoli. Już ja się o to postaram - wszyłam z pokoju i ruszyłam do gabinetu Germana. - Jak możesz nie pozwalać Violetcie śpiewać? - krzyknęłam
- Angie nie krzycz na mnie - podniósł głos.
- No to mi odpowiedz. Ona to kocha. Słyszałeś jak śpiewa? Jej głos brzmi zupełnie jak Marii. Musisz pozwolić spełniać jej swoje marzenia - ja również podniosłam głos. - Jeśli nadal nie będziesz jej na nic pozwalał ona wreszcie się zbuntuje i nie będzie cię słuchać - powiedziałam.
- A co ty możesz wiedzieć o dzieciach co? - zapytał
- Ta się składa, że uczę śpiewu w Studio 21. Pamiętasz tą szkołę? - zapytałam ale nie dałam mu odpowiedzieć - To tam Maria się uczyła, tam też właścicielem jest Antonio. Pozwól jej tam się zapisać. Nic jej się tam nie stanie. Będę tam ja obiecuje się nią zająć - poprosiłam.
- Zawołaj ją do mnie - uśmiechnęłam się i zawołałam Violę.


                                   Violetta
Tato mnie woła do gabinetu. Ciekawe o co chodzi.
- O co chodzi? - zapytałam
- Rozmawiałem z Angie na temat szkoły... - przerwał.
- I...
- I zdecydowałem, że nie będziesz miała guwernantki tylko pójdziesz się zapisać do Studio 21 - przyznał a ja rzuciłam mu się na szyję.
- Dziękuje ci - krzyknęłam.






Ufff. długi no nie? Wieczorem może coś napiszę.
Papa :*

4 komentarze:

  1. super <33
    German się zgodził :D
    czekam na next ;***

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział ;DD
    Czekam na next
    zapraszam do mnie ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostałaś nominowana do Libster Blog, informacje na moim blogu:
    tomas-y-viola.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Supcio !!!!!!!! Podoba mi się ten rozdział.Bym coś jeszcze napisała , ale... muszę lecieć dalej.

    xxOlcia ;*<3xx

    OdpowiedzUsuń